Fotograf ślubny | zdjęcia ślubne

fotograf ślubny-zdjęcia ślubne

Moje ulubione zdjęcia ślubne

Cześć, w tym miejscu chciałbym przedstawić Ci moje najlepsze zdjęcia ślubne które udało mi się zrobić na przestrzeni kilku lat. Robię to również dla siebie, aby móc odnieść się do czasu, w którym zaczynałem. Progres w fotografii jest tak samo ważny jak w każdej innej dziedzinie.


fotograf slubny

zdjęcia ślubne

To zdjęcie zrobiłem w 2020 w Mazurskie Siedlisko Kruklin (Piękna sala na organizację wesela na Mazurach). Na sesję poślubną z parą umówiłem się dwa dni po ślubie. Pogoda nas nie rozpieszczała więc musieliśmy zadowolić się zdjęciami rano. Nie za bardzo lubię fotografować o poranku, rosa na trawie, temperatura w granicach 15 stopni…brrr. Poranki można spędzić o wiele przyjemniej. Ale jak wspomniałem wcześniej nie mieliśmy zbyt dużego manewru. Chcieliśmy choć trochę słońca które zaświeciło nam dosłownie na 3min. Niestety za wiele z tego nie wzięliśmy dla siebie. Ale zdjęcia o poranku również mają swój klimat. Na koniec wymyśliłem by trochę polatać dronem i skorzystać z basenu, który jest częścią Siedliska. Byłem już wcześniej w tym miejscu, ale nigdy nie przyszło mi do głowy by wykorzystać basen. To jedno z tych zdjęć ślubnych które po powrocie do domu wrzuciłem od razu do Lightrooma by zobaczyć efekt.


zdjęcia ślubne 2020

zdjęcia ślubne

W fotografii światło odgrywa bardzo istotną rolę, mógłbym się pokusić o stwierdzenie, że najważniejszą. To ono buduje klimat każdego zdjęcia-zmienia barwy i często sprawia, że fotografia ma to coś. To zdjęcie zrobiłem na drodze do wejścia do lasu. Jeździliśmy z Kasią i Piotrkiem w poszukiwaniu klimatycznego miejsca na sesję, mieliśmy za sobą już kilka zdjęć zrobionych w środku lasu i chcieliśmy urozmaicić o więcej ciekawych kadrów. Po drodze zauważyłem leśną ścieżkę, na którą padało światło zachodzącego słońca. Nie mogłem przegapić takiej okazji, oczami wyobraźni widziałem, jak będzie to wyglądać. Zatrzymaliśmy się i spacerowaliśmy po leśnej drodze w poszukiwaniu estetycznego miejsca. Kiedy zacząłem robić im zdjęcia ostre światło kontrowe było tak mocne, że nie za bardzo wiedziałem co dzieje na wyświetlaczu aparatu. Strzelałem trochę na oślep. Na szczęście autofokus w moim nowym nabytku zrobił to czego ja nie potrafiłem i wszystkie zdjęcia wyszły ostre. Dopiero przeglądając zdjęcia na wyświetlaczu zobaczyłem, że to co się wydarzyło to po prostu magia. Uwielbiam to zdjęcie. Jest to jedno z moich ulubionych zdjęć ślubnych z 2020.


niepozowane zdjęcia ślubne

niepozowane zdjęcia ślubne

„Czy wykonuje Pan zdjęcia pozowane, bo nie wiemy czy odnajdziemy się w tych naturalnych?” To częste pytanie od moich klientów. Pewnie wynika ono z tego że tak dużo piszę o „naturalnych niepozowanych ujęciach”. Kilka lat temu, na samym początku mojej przygody z fotografią ślubną jeden z fotografów zwrócił mi uwagę na pierwsze zdjęcia z plenerów ślubnych które wrzucałem do mediów społecznościowych. „Twoje pary są trochę sztywne” Nie były to złe zdjęcia, ale były trochę sztuczne. Zdałem sobie sprawę że nie było w nich nic co było było pociągające. Na początku moje zdjęcia ślubne wyglądały podobnie do innych fotografów. Starałem się ich naśladować. Nie miałem swojego stylu, w sumie to oprócz obsługi aparatu to nie miałem pojęcia co robie. Ale pewnego dnia wyrzuciłem do kosza książki o „pozowaniu par” i szukałem drogi do „naturalnych zdjęć”. To nie jest prosta droga tym bardziej że większość klientów nie miała wcześniej odczynienia ze zdjęciami. 

To zdjęcie u góry zrobiłem w 2020r dla Justyny i Krzyśka. Dla Was może nie jest to nic niezwykłego ale dla mnie jest. Krzysiek to facet który za wiele się nie uśmiecha i był trochę stremowany całą sytuacją ze zdjęciami. Nie potrafiłem na początku go rozgryźć. Ale nie chciałem też wywoływać u niego sztucznego uśmiechu. Mógłbym powiedzieć „spójrzcie sobie w oczy i rzucić jakiś żart w celu wywołania emocji” ale zamiast tego poprosiłem Go by podniósł Justyna i się trochę pokręcił. Wiedziałem że jeżeli zaangażuje go do jakiegoś zadania i skupi się na Justynie w końcu zapomni o mnie. Udało się. Z doświadczenia wiem że ludzie wychodzą na zdjęciach lepiej gdy nie są skupieni na sobie samych, na tym jak wyjdą na zdjęciach. Do tego tematu jeszcze nie raz. 


fotograf ślubny

najlepsze zdjęcia ślubne

Kasia & Piotr zaraz po swoim ślubie przyjechali na miesiąc miodowy na Mazury. Mieliśmy już okazję spotkać się wcześniej na sesji narzeczeńskiej. Niestety nie miałem przyjemności towarzyszyć im podczas ceremonii zaślubin ani na weselu. Rzeszów, miasto gdzie mieszkają, jest trochę daleko i nie zanim się poznaliśmy, oni już mieli zarezerwowanego fotografa. Szkoda, bardzo ich polubiłem i chyba Oni polubili mnie, bo od razu po swoim ślubie mogłem wykonać dla nich sesję ślubną na Mazurach.

Kasia śledzi moje media społecznościowe i wiedziała, że to, co robię, jest zsynchronizowane z jej poczuciem estetyki. Lubię szukać takiego połączenia z innymi. OK, to może w końcu napiszę, dlaczego to zdjęcie znalazło się w zacnym gronie „najlepszych zdjęć ślubnych” które, miałem okazję wykonać. Ta fotografia zdobi również moje profilowe i stronę główną i jest dla mnie szczególne.

Nie wiem, czy powinienem nazwać się autorem owej fotografii, bo szczerze mówiąc, a raczej pisząc to zdjęcie jest dziełem przypadku. To, co ja zrobiłem to to, że zauważyłem to miejsce w lesie i ustawiłem Kasię i Piotrka w najbardziej niedogodnym miejscu, czyli pod światło. Kompletnie nie widziałem, co robię, mogłem jedynie polegać na autofokusie w moim aparacie i pozwoliłem, aby się po prostu działo. To już druga fotografia z ich sesji ślubnej którą, publikuje. To zdjęcie robione w serii było ostatnim i gdybym nie przytrzymał spustu migawki, do tego momentu to po prostu by ono nie powstało. Dlatego jest ono dla mnie szczególne. Dobre zdjęcia ślubne czasami są dziełem przypadku i to właśnie sprawia we mnie ekscytację.


plener ślubny mazury

plener ślubny mazury

Są takie dni, gdzie nie mam ochoty nigdzie jeździć w poszukiwaniu fajnych miejsc na plener ślubny. Tak dzieje się w przypadku wesel odbywających się w szczycie sezonu gdzie jadę na plener w środku tygodnia a myślę, o tych wszystkich reportażach zalegających na komputerze. Czasami zdarza mi się mieć trzy pełnometrażowe wesela w tygodniu i po takim maratonie jestem jak dętka. Współczuję trochę moim kolegom z branży, którzy czasami jeżdżą na plener pół polski. Dla mnie zdarza się to bardzo sporadycznie. Czasami najlepsze rozwiązania są bliżej, niż myślimy i tak było w tym przypadku.

Na plener ślubny wybraliśmy się do Mazurskiego Siedliska Kruklin. To jedno z najładniejszych miejsc na zorganizowania wesela w rustykalnym stylu w okolicach Giżycka. Siedlisko jest oddalone od głównej drogi o kilka kilometrów, choć główna droga to słowo na wyrost. Jest tam kilka fajnych miejsc z pięknymi widokami, które nadają się na pełnometrażową sesję ślubną. Tam również odbyło się ich wesele kilka dni wcześniej i kiedy zastanawiałem się nad plenerem dla nich wiedziałem, że nie będzie pasowało do nich chodzenie po lesie i łąkach. To zdjęcie zrobiliśmy w małym sadzie tzn. Są tam tylko trzy drzewka owocowe, ale to właśnie one zrobiły robotę. To miejsce, choć proste ma swój klimat i myślę, że dobrze je wykorzystałem.


plener ślubny na mazurach

plener ślubny na mazurach

Niektóre zdjęcia z plenerów ślubnych kosztowały mnie i moje pary trochę więcej. Dzieje się tak dlatego że za niektóre ujęcia trzeba zapłacić cenę, której nie ma w umowie. Nie robię tego dla wszystkich par z którymi mam przyjemność współpracować, bo też nie każdy ma ochotę wejść ze mną w środek lasu w poszukiwaniu dobrego światła. To właśnie jedno z takich zdjęć ślubnych z których jestem bardzo zadowolony. A jednym z powodów jest po prostu zaufanie. Niektóre pary idą za mną jak w dym oczekując, że zrobię dla nich to co zrobiłem dla innych.

Zdjęcia ślubne raczej kojarzą nam się z estetycznymi miejscami, gdzie fotograf spaceruje ze swoją parą po pięknym parku, przystrzyżonym trawniku w delikatnych promieniach zachodzącego słońca. Ta romantyczna wizja jednak nie sprawdza się zbyt często. W większości przypadków jest to gwałtowne poszukiwanie dobrego światła i jako takiej estetyki. Żeby zrobić to zdjęcie musieliśmy udać się w głąb lasu przedzierając się przez rozesłane na ziemi gałęzie czepiające się sukni panny młodej i nieustannie zmagać się z chmarą komarów które skutecznie dawały nam znać o swojej obecności. Zawsze wożę ze sobą jakieś środki które skutecznie sobie z tym radzą, ale w niektórych miejscach mam wrażenie, że komary uodporniły się na wszelkie znane ludzkości chemię.


jesienna sesja plenerowa

jesienna sesja ślubna

Jesienne sesje ślubne są u mnie rzadkością. W sezonie najczęściej trafiają się dwa lub trzy śluby na przełomie października. Właśnie w tym okresie można podziwiać malownicze krajobrazy z całą gamę ciepłych kolorów. Tym bardziej że mieszkam w malowniczym zakątku świata w samym sercu mazur. Gdzie okiem sięgnąć są tu jeziora, lasy, łąki i Biedronka. Czyli idealne warunki na przeżywanie życia w zwolnionym tempie.

Jesień lubię za kolory, ale rzadko trafia się słoneczna pogoda, gdy chodzi o zaplanowanie sesji poślubnej.  Mam wrażenie, że jak któraś z moich par wstrzeli się w słoneczną pogodę to wygrała na loterii życia. Takimi szczęśliwcami są Paulina i Adam, którym robiłem sesję ślubną pod koniec października 2020. Mieliśmy idealne warunki na stworzenie wyjątkowych kadrów w jesiennych kolorach.


zdjęcia ślubne B&W

Uwielbiam czarno białe portrety. Pozwolę sobie na wyartykułowanie, dlaczego tak się dzieje, że zdjęcia w okrojonej kolorystyce do mnie przemawiają. Nie, często oddaje zdjęcia ślubne w czerni i bieli. Z całego reportażu, który zawiera od 400 do 500 zdjęć tylko od 20 do 30 jest B&W. Dzieje się to z dwóch powodów:

Po pierwsze czarno białe zdjęcia powstają w celu odratowania ich przed wyrzuceniem do kosza. Niektóre zdjęcia mają potencjał do wykorzystania w albumie ślubnym, ale np. Dj czy zespół, który serwuje czasami zbyt dużą dawkę kolorowego światła który psuje mi efekt i zamiast usuwać takie zdjęcie sprawdzam czy konwersja na czarno białe może je uratować. Z kolei zdjęcia portretowe z plenerów nad którymi mam większą kontrolę wnoszą coś nowego. Usuwanie kolorów uwypukla emocje, nadaj specyficzny klimat i skupia uwagę.


zdjęcia ślubne Łężany

zdjęcia ślubne Łężany

Pałac Łężany kojarzy mi się z bezpiecznymi zdjęciami. Byłem tam już nie raz i wiem czego się spodziewać po tym miejscu. To jedno z takich miejsc, gdzie uciekam przed niezbyt sprzyjającą pogodą. Czasem się zdarza, że Panna młoda musi oddać wypożyczoną suknię do salonu trzy dni po ślubie i jesteśmy zdani na pogodę. Jeżeli jest zachmurzenie to raczej nie mam co liczyć na sielskie zdjęcia na łące czy w ustronnym miejscu nad jeziorem. Nie jestem w stanie wyczarować klimatu na zdjęciach. Klimat jest tworzony w świetle zastanym i jeżeli zdecydowałem się iść w tym kierunku to chcę pozostać na tym kursie. W takich momentach szukam po prostu innych miejsc takich jak sady lub ogrody.

Nie chcę rozczarować moich klientów, którzy decydowali się na moje zdjęcia po obejrzeniu moich prac w mediach społecznościowych. Mam jedną parę która zdecydowała się na moje usługi tylko na podstawie jednej fotografii, którą umieściłem dawno temu. To jedno zdjęcie tak mocno zapadło w ich pamięci, że sprawdzali każdego innego fotografa ślubnego z wolnym terminem przykładając do nich miarę tego zdjęcia i żadne z tych portfolio nie sprostało ich wymaganiom. W końcu zdecydowali się na mnie. Nie chcę przez to powiedzieć, że to zdjęcie było jakieś szczególne dobre, ale było moje i co najważniejsze było spójne z tym co robię. Po tym wydarzeniu zdałem sobie sprawę, że moi klienci oczekują ode mnie spójności. Teraz mam trochę bardziej rozbudowane portfolio i pytam ludzi które zdjęcia z mojego instagrama do nich przemawiają i tworze mapę miejsc w których mogę powtórzyć lub odtworzyć takie kadry.

Zdjęcie u góry zrobiłem w 2019 i to był mój pierwszy raz, kiedy odwiedziłem to miejsce.


sesja ślubna zachód słońca

sesja ślubna o zachodzie słońca

Epickie zachody słońca na mazurach to jeden z motywów który często pojawia się na moich zdjęciach. 90% wszystkich fotografii zrobiłem przy zachodzie słońca w tzw. Złotej godzinie. Nie wyobrażam sobie robienia zdjęć latem o innej porze. Środek letniego sezonu ma to do siebie, że słońce wstaje bardzo wcześnie i utrzymuje się w swojej intensywności prawie do samego zachodu a co za tym idzie jest bardzo ostre. Nie chcę powiedzieć, że nie da się zrobić dobrych zdjęć, kiedy słońce jest w zenicie, ale to właśnie miękkie światło buduje klimat, który lubię. Zachody słońca budują ciepły i romantyczny look na zdjęciach. Większość fotografów pejzażowych wybiera się na zdjęcia przed wschodem lub przed zachodem słońca. No ale nie wyobrażam sobie wschodów słońca w np. w czerwcu, kiedy słońce wstaje o 4.40

Miałem kiedyś jedną parę chętną na zrobienie sesji ślubnej o wschodzie słońca. Więc zapytałem, czy są w stanie dojechać na miejsce o 5.00. Czy są w stanie wstać odpowiednio wcześnie, aby zjeść dobre śniadanie, umyć się, umalować, włożyć na siebie garnitur i suknie i dojechać kilkanaście kilometrów. Zrezygnowali ze swojej wizji, kiedy policzyli, że musieliby wstać o 3.00 nad ranem. Wizja romantycznej sesji ślubnej o poranku jest kusząca, ale mało kto jest w stanie poświęcić i nie wiadomo czy to poświęcenie nie odbije się na wyglądzie. Dlatego, uważam, że sesja ślubna czy narzeczeńska prze zachodzie słońca jest dobrym wyborem zarówno pod względem estetyki jak i wyglądu samych fotografowanych.


sesja ślubna emocje w kadrze

SESJA SLUBNA I EMOCJE W KADRZE

Tym co sprawia, że na zdjęcie patrzę dłużej niż zwykle są emocje. To kluczowy element, który wyróżnia to jedno zdjęcie na tle innych. Moja żona często przechodząc obok miejsca, w którym pracuje śmieje się ze mnie, że 20min temu patrzyłem na to samo zdjęcie. Dzieje się tak dlatego że to właśnie takie kadry przemawiają do mnie najgłośniej.

Pamiętam swoją pierwszą sesję. Dostałem telefon od pewnej pary którym robiłem zdjęcia na studniówce. Zapytali mnie, ile życzę sobie za zrobienie sesji narzeczeńskiej. Jako że nie miałem w portfolio żadnych zdjęć to zaproponowałem, że zrobię zdjęcia całkowicie za darmo, jeżeli całkowicie zdadzą się na mnie. Nie chciałem pobierać żadnych opłat na początku, bo też nie wiedziałem co tak naprawdę w duszy mi gra. Przeszukiwałem Internet w poszukiwaniu pomysłów na zdjęcia, ale nie znalazłem niczego co by przyciągało moją uwagę. W tamtym czasie na naszym rynku królowały pastelowe przesycone kolorem zdjęcia z uśmiechniętymi ludźmi trzymającymi kolorowe balony. Ten obraz zapamiętałem i zadałem sobie pytanie „Czy ci ludzie na co dzień spędzają tak czas. Idąc na spacer zabierają ze sobą kolorowe balony i do wszystkich się uśmiechają?” nie chciałem tego robić w ten sposób. Na szczęście „anty kicz” który został zainstalowany w mojej duszy nie zgadzał się na taką interpretację. To oczywiście moje subiektywne odczucia i nie wszyscy muszą się z nimi zgadzać.

Problem polegał na tym, że sam nie wiedziałem czego chcę. Poddałem się i powiedziałem sobie, że nie mam pomysłu. Koniec końców zabrałem tych młodych zakochanych w sobie ludzi na zwykły spacer w urokliwym miejscu z dala od gapiów i pozwoliłem sobie i im być sobą. Wyciągnąłem aparat i powiedziałem „po prostu bądźcie sobą, róbcie to co robicie, gdy się spotykacie. Macie w sobie tyle ekspresji i emocji, że to wystarczy, aby te zdjęcia były dobre. Po prostu bądźcie sobą i mną się nie przejmujcie” Zadziałało! I odkryłem w końcu muzykę w mojej duszy, która rozbrzmiewała tak delikatnie, że dopiero teraz mogłem ją nazwać i wyartykułować.


sesja narzeczeńska

sesja narzeczeńska

Sesje narzeczeńskie to jeden z moich ulubionych tematów zdjęć. Spontaniczne, subtelne i emocjonalne kadry stworzone w luźnej atmosferze. Sesje narzeczeńskie w moim wykonaniu wyglądają jak spacer po parku w ciepły, słoneczny dzień. Taki styl i klimat zdjęć, przemawia do mnie najbardziej. Zdarza się, że w ciągu roku mam umówione dwie lub trzy sesje narzeczeńskie z ludźmi, których zupełnie nie znam. W większości są to osoby które wakacje spędzają na mazurach i chcą zabrać do domu wspomnienia w postaci zdjęć.

Mazury są piękne i tworzenie sielankowych kadrów przy zachodzie słońca jest czystą przyjemnością. Nie martwię się wtedy czy na miejskiej plaży w Giżycku jest dużo turystów. Mam przy sobie przeważnie jeden aparat w kieszeni zapasowy obiektyw i pracuję w taki sposób by nie rzucać się w oczy. Widziałem już kilka sesji ślubnych zrobionych w miejscach publicznych w środku lata i uważam, że to jest kicz, którego chciałbym oszczędzić moim klientom. To naprawdę nie wygląda dobrze. Dobre zdjęcia można zrobić w przydrożnych krzakach. Ja tak często robię. Zabieram parę na przejażdżkę samochodem przy okazji pokazując okolicę znajduje jakąś fajną łąkę przy drodze, zatrzymuje się odpalam papierosa i zanim go zgaszę to mam już wymieniony obiektyw i gotowy pomysł w głowie. Czasami jest tak że jadę już z koncepcją w głowie i tylko wyszukuje odpowiedniego miejsca.

0

Comments are closed.